Temat 1. Charakteryzując Makbeta na podstawie danych fragmentów dramatu
Szekspira, określ, na czym polega tragizm postaci i porównaj go z tragizmem
bohatera ze znanego Ci dramatu antycznego.
Wiliam Szekspir Makbet (fragmenty)
AKT I, SCENA VII
MAKBET
Jeśli to, co się ma stać, stać się musi,
Niechby przynajmniej stało się niezwłocznie.
Gdyby ten straszny cios mógł przeciąć wszelkie
Dalsze następstwa, gdyby ten czyn mógł być
Sam w sobie wszystkim i końcem wszystkiego
Tylko tu, na tej doczesnej mieliźnie,
O przyszłe życie bym nie stał. Lecz zwykle
W podobnych razach tu już kaźń nas czeka.
Krwawa nauka, którą dajem, spada
Na własną naszą głowę. Sprawiedliwość
Zwraca podaną przez nas czarę jadu
Do własnych naszych ust. Z podwójnych względów
Należy mu się u mnie bezpieczeństwo:
Jestem i krewnym jego, i wasalem.
To samo zbyt już przeważnie potępia
Taki postępek — lecz jestem, co więcej,
I gospodarzem jego, który winien
Drzwi zamknąć jego zabójcy, nie owszem
Sam mu do piersi zbójczy nóż przykładać.
A potem, Dunkan tak skromnie piastował
Swą godność, tak był nieskalanie czysty
W pełnieniu swego wielkiego urzędu,
Że cnoty jego, jak anioły nieba,
Piorunującym głosem świadczyć będą
Przeciw wyrodnym sprawcom jego śmierci,
I litość, jako nowo narodzone
Nagie niemowlę lub cherub siedzący
Na niewidzialnych, powietrznych rumakach,
Wiać będzie w oczy każdemu okropny
Obraz tej zbrodni, by wiatr łzy osuszył.
Jeden, wyłącznie jeden tylko bodziec
Podżega we mnie tę pokusę, to jest
Ambicja, która przeskakując siebie,
Spada po drugiej stronie.
Wchodzi Lady Makbet
Cóż tam?
LADY MAKBET
Właśnie
Wstał od wieczerzy. Po coś się oddalił?
MAKBET
Czy pytał o mnie?
LADY MAKBET
Ty mnie o to pytasz?
MAKBET
Nie postępujmy dalej na tej drodze:
Dopiero co mnie obdarzył godnością
I sam dopiero co sobie kupiłem
Złotą u ludzi sławę, sławę, którą
Godziłoby się jak najdłużej w świeżym
Utrzymać blasku, nie zaś tak skwapliwie
Odrzucać.
LADY MAKBET
Byłaż pijaną nadzieja,
Co cię niedawno jeszcze kołysała?
Zasnęłaż potem i budziż się teraz,
Żeby ospale, trwożnie patrzeć na to,
Na co tak raźnie wtedy poglądała?
Nie lepsze dajesz mi wyobrażenie
I o miłości twojej. Masz skrupuły
Mężnie w czyn przelać to, czego pożądasz?
Chciałbyś posiadać to, co sam uznajesz
Ozdobą życia, i chcesz żyć zarazem
W własnym uznaniu jak tchórz albo jako
Ów kot, w przysłowiu1 gminnym, u którego
„Nie śmiem” przeważa „chciałbym”.
MAKBET
Przestań, proszę.
Na wszystkom gotów, co jest godne męża;
Kto więcej waży, nie jest nim2.
LADY MAKBET
I jakiż
Zły duch ci kazał tę myśl mi nasunąć?
Kiedyś ją powziął, wtedy byłeś mężem:
O ile byś był więcej tym, czym byłeś,
O tyle więcej byłbyś nim. Nie była
Wtedy po temu pora ani miejsce,
Jedno i drugie stworzyć byłbyś gotów;
Teraz się jedno i drugie nastręcza,
A ty się cofasz? Byłam karmicielką
I wiem, jak to słodko kochać dziecię,
Które się karmi; byłabym mu jednak
Wyrwała była pierś z ust nadstawionych,
Które się do mnie tkliwie uśmiechały,
I roztrzaskała czaszkę, gdybym była
Zobowiązała się do tego czynu,
Jak ty do tego.
MAKBET
Gdybyśmy chybili?
LADY MAKBET
Chybić! Obwaruj jeno swoje męstwo,
A nie chybimy. Skoro Dunkan zaśnie
(Co naturalnie po trudach dnia prędko
Pewnie nastąpi), przyrządzonym winem
Dwóch pokojowców jego tak uraczę,
Że się ich pamięć, ten stróż mózgu, w parę
A władz siedlisko zamieni w alembik3.
Gdy snem zwierzęcym ujęci, jak trupy
Spoczywać będą, czegóż nie zdołamy
Dokazać wtedy ze śpiącym Dunkanem?
Czego nie złożyć na jego pijaną
Służbę, na którą spadnie cała wina
Naszego mordu? [...]
MAKBET
Niech się więc stanie! Wszystkie moje siły
Nagnę do tego okropnego czynu.
Idźmy i szydźmy z świata jasnym czołem:
Fałsz serca i fałsz lic muszą iść społem.
Wychodzą [...]
1 ów kot w przysłowiu – kot chciałby zjeść rybę, ale boi zmoczyć sobie łapki
2 kto więcej waży, nie jest nim – kto się waży na więcej niż ja, nie jest prawdziwym mężem, lecz szaleńcem
lub zbrodniarzem
3 alembik – dawny przyrząd służący do destylacji, głównie alkoholu
AKT V, SCENA V
[…]
MAKBET
Dawno już smaku trwogi zapomniałem:
Był czas, gdym drętwiał słysząc głos puszczyka,
Gdy przy słuchaniu powieści o strachach
Włos mi się jeżył i prężył na głowie,
Jakby był żywy; czas ten prędko minął;
Przeładowałem się okropnościami:
Spoufalone z zgrozą zmysły moje
Stępiały na wpływ wrażeń.
Sejton powraca
Co znaczyły
te krzyki?
SEJTON
Panie, królowa umarła!
MAKBET
Powinna była umrzeć nieco później;
Czego się było tak spieszyć z tą wieścią?
Ciągle to jutro, jutro i znów jutro
Wije się w ciasnym kółku od dnia do dnia,
Aż do ostatniej głoski czasokresu;
A wszystkie wczora to były pochodnie,
Które głupocie naszej przyświecały
W drodze do śmierci. Zgaśnij, wątłe światło!
Życie jest tylko przechodnim półcieniem,
Nędznym aktorem, który swoją rolę
Przez parę godzin wygrawszy na scenie
W nicość przepada – powieścią idioty,
Głośną, wrzaskliwą, a nic nie znaczącą.
Przekład Józefa Paszkowskiego
(William Szekspir, Makbet, Ossolineum 1967)
Temat 2. Kłótnia u Borynów
Zanalizuj podany fragment Chłopów Władysława Reymonta i scharakteryzuj
występujące w nim postacie. Na podstawie fragmentu i I tomu powieści określ
przyczyny kłótni i źródła dramatyczności sceny.
Władysław Reymont Chłopi (fragment)
– Gospodarz idą! - zawołał Witek prędko, aż Antek drgnął ze strachu.[...]
Boryna wrócił do izby swojej, już tam czekali nań wszyscy... Milczeli, ino wszystkie oczy podniosły
się na niego i opadły wnet, bo przystanął na środku, obejrzał się po nich i zapytał drwiąco:
– Wszystkie! Jak na sąd jaki!
– Nie na sąd, ino do was przyślim z proszeniem – rzekła nieśmiało kowalowa.[...]
– Czego chcecie, mówcie! - zawołał ostro, zniecierpliwiony milczeniem.
– A to... mów, Antek... a to przyślim wedle tego zapisu4.. - jąkała kowalowa.
– Zapis zrobiłem, a ślub w niedzielę... to wam rzeknę!
– To wiemy, ale nie o to przyślim.
– A czego?
– Zapisaliście całe sześć morgów!
– Bom tak chciał, a zechcę, to w ten mig zapiszę wszystko...
– Jak wszystko będzie wasze, to zapiszecie! – powiedział Antek.
4 zapis – przeznaczenie w testamencie określonego świadczenia majątkowego osobie nie będącej spadkobiercą
– A czyjeż to jest, co? Czyje?...
– Dziecińskie, nasze.
– Głupiś jak ten baran! Grunt jest mój i zrobię z nim, co mi się spodoba!
– Zrobicie abo i nie zrobicie...
– Ty mi wzbronisz, ty!
– A ja, a my wszystkie, a nie, to sądy wam wzbronią! - krzyknął, bo już nie mógł ścierpieć
i buchnął zapamiętałością.
– Sądami mi wygrażasz, co? Sądami! Zamknij ty gębę, pókim dobry, bo pożałujesz! – krzyczał
przyskakując do niego z pięściami.
– A ukrzywdzić się nie damy! - wrzasnęła Hanka podnosząc się na nogi.
– A ty czego? Trzy morgi piachu wniesła i starą płachtę5 a będzie tu pysk wywierała?
– Wyście i tyla Antkowi nie dali, nawet tych jego morgów matczynych, a robimy wam
za parobków, jak te woły.[...]
– Jak wam krzywda, idźcie se poszukać lepiej!
– Nie pójdziem szukać, bo tu jest nasze! Nasze po dziadach pradziadach! – zawołał mocno Antek.
Stary uderzył go oczami i nic nie odrzekł, przysiadł przed komin i pogrzebaczem tak dziabał
w głownie, aż iskry się sypały - zły był, ognie chodziły mu po twarzy i włosy mu cięgiem spadały
na oczy, jarzące jak u żbika... ale się jeszcze hamował, choć ledwie i zdzierżał...
Długie milczenie zaległo izbę, że ino te przysapki a dychania prędkie słychać było. Hanka szlochała
z cicha i pohuśtywała dziecko, bo skamleć poczęło.
– My nie przeciwni ożenkowi, chcecie, to się żeńcie...
– A przeciwcie się, dużo o to stoję!...
– Ino zapis odbierzcie – dorzuciła przez łzy Hanka.
– Zmilkniesz ty, a to, psiachmać, jazgocze cięgiem jak ta suka! - rzucił z taką mocą pogrzebacz
w ogień, aż się głownie potoczyły na izbę.
– A wy się miarkujcie, bo to nie dziewka wasza, żebyście gębę wywierali na nią!
– To czemu pyskuje!
– Ma prawo, bo się o swoje upomina! – wrzeszczał coraz mocniej Antek.
– Chcecie, to i zapiszcie, ale to, co ostało, odpiszcie na nas – zaczęła cicho kowalowa.
– Głupiaś! Widzisz ją, mojem się tu będzie dzieliła! Nie bój się, na wycug6 do waju nie pójdę... –
rzekłem!
– A my nie ustąpim. Sprawiedliwości chcemy.
– Jak wezmę kija, to wama dam sprawiedliwość.
– Spróbujcie ino tknąć, a pewnikiem wesela nie doczekacie...
I jęli się już kłócić, przyskakiwać do się, grozić, bić pięściami w stół, wykrzykiwać a wypominać
wszystkie swoje żale i krzywdy. Antek tak się zapamiętał i tak rozsrożył, że wściekłość buchała
z niego i raz w raz już starego chwytał to za ramię, to za orzydle i gotów był bić... ale stary jeszcze się
hamował, nie chciał bijatyki, odpychał Antka, na obelgi z rzadka odpowiadał, bych ino dziwowiska
la sąsiadów i wsi całej nie czynić. [...] Hanka ryknęła nowym, ogromnym płaczem, wsparła się o okap
i jęła zalewanym przez łzy, nieprzytomnym głosem krzyczeć:
– Na żebrę ino nam iść, we świat... o mój Jezus, mój Jezus!... A jak te woły harowalim i dnie...
i noce... za parobków... a teraz co?.. A Pan Bóg was pokarze za krzywdę naszą!... Pokarze... Całe
sześć morgów zapisali... a te szmaty po matce... te paciorki... to wszystko... i la kogo to? La kogo?..
La takiej świni! A żebyś pode płotem zdechła za krzywdę naszą, a żeby cię robaki roztoczyły, ty
wywłoko, ty lakudro jedna, ty!...
– Coś powiedziała?.. - zaryczał stary przyskakując do niej...
– Że lakudra i włók7 ten, to i cała wieś wie o tym... cały świat!... cały!...
– Wara ci od niej, bo ci ten pysk o ścianę rozbiję, wara... - i jął nią trząść, ale już Antek
przyskoczył i osłonił, i również krzyczeć począł:
– I ja przywtórzę8, że lakudra jest, włók, ja! A spał z nią, kto chciał, ja!... - wołał nieprzytomnie
5 płachta – duży kawał płótna do noszenia trawy (tu w znaczeniu: rzecz bezwartościowa, nic)
6 wycug – dożywotnie utrzymanie zapewnione rodzicom przez dzieci po przekazaniu im majątku
7 włók – (także: włóka, wywłoka) – kobieta prowadząca rozwiązłe życie
8 przywtórzyć (gw.) – potwierdzić
i gadał, co mu ślina na język przyniesła, nie skończył, bo stary, rozwścieklony już teraz do ostatka,
trzasnął go tak w pysk, aż rymnął łbem na oszkloną szafkę i z nią razem zwalił się na ziemię... Porwał
się rychło, okrwawiony, i runął na ojca.
Rzucili się na siebie jak dwa psy wściekłe, chycili się za piersi i wodzili po izbie, miotali, bili sobą
o łóżka, o skrzynie, o ściany, aż łby trzaskały. Krzyk się podniósł nieopisany, kobiety chciały ich
rozerwać, ale przewalili się na ziemię i tak zwarci całą nienawiścią i krzywdami tarzali się, gnietli,
dusili...
Całe szczęście, że rychło rozerwali ich sąsiedzi i odgrodzili od siebie... Antka przenieśli na drugą
stronę i zlewali wodą, tak osłabł z umęczenia i upływu krwi, bo twarz miał porozcinaną o szyby.
Staremu nic się nie stało; spencer miał nieco podarty i twarz podrapaną i aż siną z wściekłości...
Sklął i powyganiał ludzi, co się byli zlecieli, drzwi od sieni zamknął i siadł przed kominem...
Ale uspokoić się nie mógł, bo mu cięgiem wracało przypomnienie tego, co na Jagnę wypowiedzieli,
a żgało9 go w serce jakby nożem...
– Nie daruję ja ci tego, psie jeden, nie daruję! - przysięgał sobie w duszy. - Jakże, na Jagusię... –
Ale wnet przychodziło mu do głowy i to, co nieraz już słyszał o niej, co dawniej pogadywali, a na co
nie zwracał uwagi! Gorąco mu się robiło i dziwnie duszno, i dziwnie markotno... – Nieprawda,
pleciuchy i zazdrośniki, wiadomo! - wykrzyknął w głos, ale coraz więcej mu się przypominało gadań
ludzkich. – Jakże, rodzony syn powieda, to nie mają szczekać! Ścierwa! – ale żarły go te wspominki,
jak ogień...
(Władysław Reymont, Chłopi, Warszawa 1977)
WYPRACOWANIE
na temat nr 1.
„Makbet” Szekspira to utwór o tym, jak żądny władzy człowiek drogą
morderstwa przejmuje tron. Temat nienowy w czasach Szekspira, dlaczego więc
podjął go w swojej tragedii? Jaki był główny cel jej napisania? Wnikliwa
lektura dzieła pozwala stwierdzić, że motyw władzy jest pretekstem do rozważań
o roli człowieka w kształtowaniu swojego życia.
W obu cytowanych fragmentach pokazana została przede wszystkim postać
Makbeta. Pierwszy fragment przedstawia sytuację spisku na życie króla
Dunkana, który jest gościem w zamku Makbeta. Chęć zdobycia korony popycha
Lady Makbet do podsunięcia mężowi pomysłu zbrodni na królu. Zarówno
monolog gospodarza, jak i rozmowa z żoną obrazują osobowość małżonków.
Makbet to rycerz, który przyznaje się do chorych ambicji:
„Jeden, wyłącznie jeden tylko bodziec
Podżega we mnie tę pokusę, to jest
Ambicja”
W myśleniu bohatera wyeksponowane są rozterki człowieka, który odróżnia
jeszcze dobro od zła. Planowany krok nazywa on wprost zbrodnią. Wie, że za tak
podły czyn ponosi się surową karę. Próbuje przekonać żonę, że z morderstwa
należy się wycofać. Przedstawia różne argumenty, w których bierze pod uwagę
swoją życiową sytuację:
„Nie postępujmy dalej na tej drodze:
Dopiero co mnie obdarzył godnością
I sam dopiero co sobie kupiłem
9 żgać (gw.) – kłuć, uderzać czymś ostrym
Złotą u ludzi sławę, sławę, którą
Godziłoby się jak najdłużej w świeżym
Utrzymać blasku, nie zaś tak skwapliwie
Odrzucać”.
W argumentacji zwraca również uwagę na zalety króla Dunkana:
„Dunkan tak skromnie piastował
Swą godność, tak był nieskalanie czysty
W pełnieniu swego wielkiego urzędu”
Powyższe słowa dyktują Makbetowi rozsądek i możliwość odwrotu
od zbrodniczych zamiarów. Odpowiedzią na nie jest upór, niewzruszoność i brak
skrupułów ze strony Lady Makbet. Zadaje ona cały szereg pytań, które mają
poruszyć męża jako człowieka z ambicjami. Honor nie stanowi dla wyniosłej
bohaterki żadnej wartości, jest nią natomiast władza, której bardzo pragnie.
Stąd pytanie:
„Masz skrupuły/ Mężnie w czyn przelać to, czego pragniesz?”
Agresywnie stawiane pytania mają określony cel: zagłuszyć wyrzuty
sumienia Makbeta i sprowokować go do haniebnego działania. Sytuacja,
w jakiej znalazł się bohater dramatu Szekspira, daje mu możliwość wyboru
między dobrem a złem, ale namiętność, jaką jest żądza władzy, pcha go
do zbrodni. Rycerz zatem dokonuje wyboru między honorem, sprawiedliwością
i własną uczciwością a pragnieniem zaspokojenia ambicji i koniecznością
wypełnienia obietnic danych żonie. Makbetowi zabrakło stanowczości, a cynizm
Lady Makbet podsycał jego żądze. Morderstwo z premedytacją zostało
wykonane.
Czyn, którego dopuścił się bohater, doprowadza go do moralnego upadku.
Wieść o śmierci żony nie robi na nim już żadnego wrażenia: „Powinna była
umrzeć nieco później;”
Świadomość własnej zbrodni, osamotnienie, wyrzuty sumienia spowodowały,
że jego życie straciło sens. Piękną niegdyś i zasłużoną sławę u ludzi zastąpiły
strach i nienawiść.
Szekspir rozumie tragizm jako konsekwencję wyborów człowieka
i istniejącego w nim zła. Wina jest więc po stronie człowieka, a los, który
stanowi podstawę tragizmu antycznego ma o tyle swój udział w dramacie
Makbeta, o ile psychika człowieka jest od niego zależna. A zatem sytuacja
bohatera antycznego, jakim jest Edyp w tragedii Sofoklesa „Król Edyp”,
wyraźnie różni się od Szekspirowskiej.
Sofokles, kreując swojego bohatera, pokazywał przede wszystkim los, fatum,
które musiało się wypełnić bez względu na działania człowieka. Od losu uciec
nie można, każde bowiem działanie, zmierzające do zmiany jego wyroków,
skazane jest na porażkę. Edyp nie wie, że uciekając przed przeznaczeniem,
właśnie je wypełnia, że los drwi z niego, prowadząc go na drogę, na której
zabije swego ojca. Nieświadomość czynu nie uchroni Edypa przed surową karą.
Jest on winny popełnionego czynu, ale jest też ofiarą przeznaczenia i dlatego
budzi współczucie.
O ile zatem bohater Szekspirowski ma szanse na dokonanie wyboru między
dobrem i złem, o tyle bohater antycznej tragedii jest tej możliwości pozbawiony,
bo działanie fatum musi się wypełnić. Kreacja Makbeta jest dynamiczna,
bohater zmienia się – ze szlachetnego rycerza w mordercę i tyrana. Kreacja
Edypa jest statyczna, bohater w całej tragedii jest taki sam. Szekspir skupiał
uwagę na namiętnościach i pokazywał ich tragiczne skutki, antyczny pisarz
Sofokles pokazywał, jak człowiek staje się igraszką losu i żadne jego starania
nie zmienią wyroków.
WYPRACOWANIE
na temat nr 2.
„Chłopi” Władysława Reymonta to utwór realizujący zasady powieści
modernistycznej, w której połączone są elementy kreacji symbolicznej,
modernistycznej i naturalistycznej z realizmem powieści o życiu wsi.
Przedstawiony fragment dotyczy sporu Boryny z dziećmi: Antkiem, jego żoną
Hanką i najstarszą córką – o zapis ziemi, jakiego dokonał Maciej przed swoim
ślubem z Jagną.
Kłótnia ujawnia najbardziej konwencjonalne elementy naturalistycznego
obrazowania. Pokazany zostaje konflikt pokoleń, który w powieści przekłada się
na rodzaj walki o byt. Pierwsza część sceny, bardzo dramatyczna, emocjonalna,
wypełniona krótkimi dialogami między dziećmi i ojcem pokazuje wyraźnie
patriarchalne relacje w rodzinie:
„Milczeli, ino wszystkie oczy podniosły się na niego i opadły wnet (...) zapytał
drwiąco”
Z jednej więc strony dzieci przychodzą upomnieć się o swoje, z drugiej ich
postawa pełna jest pokory, nieśmiałości i wyraża odwieczne przekonanie
o ważnej roli ojca. Dlatego kowalowa, która jako pierworodna zaczyna
rozmowę, „rzekła nieśmiało”, „jąkała się”. Ale atmosfera jest coraz bardziej
dramatyczna, bo Antek, bezskutecznie poszukujący wcześniej rady u księdza
i kowala, przyjmuje postawę hardego syna i oskarża ojca o bezprawne
przekazanie ziemi Jagnie. Na apodyktyczne odpowiedzi ojca reaguje
zdecydowanie i kategorycznie:
„-Jak wszystko będzie wasze to zapiszecie!”
Najstarsza córka dość szybko przestaje uczestniczyć w sporze, w którym prym
wiedzie Antek z żoną. Kłótnia jest coraz bardziej zajadła, a w przezwiskach,
porównaniach i epitetach dominują określenia o naturalistycznym charakterze:
„a będzie tu pysk wywierała”
„robimy za parobków, jak te woły”
„psiachmać, jazgocze jak ta suka”
Język bohaterów, gwałtowny, napastliwy, obraźliwy, pełen inwektyw
zaczerpniętych z porównań do zwierząt jest świadectwem naturalistycznego
sposobu kreacji świata przedstawionego. A w świecie tym panują relacje
podległości i typowej walki o byt. Dominuje ten, kto ma ziemię. I tę prawdę
wypowiada w kłótni Boryna: „na wycug do waju nie pójdę”. Boryna zna
bowiem sytuację starej Agaty i Jagustynki, które przepisały ziemię dzieciom,
a same musiały wychodzić na żebry (Agata) lub wynajmować się jako robotnice
w gospodarstwie dzieci lub sąsiadów (Jagustynka).
W rodzinie Borynów, jak i w całej wiejskiej gromadzie, ziemia jest wartością.
Ziemia też, a nie miłość do Boryny stanowi podstawę związku Jagusi z Boryną.
Warto przy tym podkreślić, że to nie Jagna zabiega o zapis, lecz jej matka,
myśląc o zabezpieczeniu przyszłości dla córki.
Naturalistyczny sposób ekspresji ujawnia się zwłaszcza w końcowej części
kłótni, gdy Hanka zaczęła „nieprzytomnym głosem krzyczeć”:
„A te szmaty... a te paciorki... i la kogo to? La takiej świni. A żebyś pode płotem
zdechła za krzywdę naszą, a żeby cię robaki roztoczyły”. A gdy Boryna
z Antkiem „rzucili się na siebie” to „jak dwa psy wściekłe”.
Główni bohaterowie sceny , ojciec i syn, to dwie silne osobowości. Walczą
nie tylko o byt, ale także o władzę (dominację w stadzie) i o kobietę. Antek, który
kocha Jagnę i jest o nią zazdrosny, występuje w sporze jako adwersarz, który
nie oszczędza Jagny, określając ją najobrzydliwszymi epitetami „lakudra jest
i włók, a spał z nią kto chciał”.
Hanka sekunduje mężowi, jest rozhisteryzowana, pokazuje łzy i złość prawie
równocześnie, harde wypowiedzi przeplata z lamentami pokrzywdzonej synowej.
Postacią najmniej wyrazistą jest kowalowa. Najstarsza córka Boryny wyraźnie
boi się ojca.
Scena kłótni pokazuje naturalistyczną koncepcję relacji w rodzinie i wiejskiej
społeczności. Walka o byt, której wyrazem jest walka o ziemię, stanowi
podstawę funkcjonowania tej społeczności. Porządek ustalony w gromadzie
burzy Jagna i dlatego jest przyczyną wszystkich konfliktów w Lipcach. Za jej
więc przyczyną Antek z rodziną zostaje przez Borynę wyrzucony z domu (ciągle
jednak ukradkiem się z nią spotyka, nawet wtedy, gdy jest już jego macochą).
Zwykle cicha i pokorna Hanka, która lamentuje podczas kłótni, obawia się
nie tylko o swój byt, ale także o pozycję żony Antka.
Scena kłótni stanowi w powieści kluczowy fragment, ujawniający mentalność
gromady wiejskiej i koncepcję jej życia, pokazaną w całej powieści Reymonta.
(nie podlega ocenie)