Napisz streszczenie tekstu liczące 40–60 słów.
Teksty do zadań 8.–13.
Muzyka i mózg
Człowiek, który posiadł pewną świadomość tajemnic organizacji dźwięku, nie posiadł
jeszcze całkowitej istoty muzyki. W miarę swego rozwoju wewnętrznego odkrywać będzie
w niej rzeczy coraz to nowe, muzyka podąży za nim na każdym szczeblu jego drogi.
Nie umniejsza to jej znaczenia, że dostępna jest tylko dla niektórych i że dostępność ta
uwarunkowana jest kwalifikacjami natury niemal fizycznej. Wszak szczyt górski także
dostępny jest jedynie turystom silnym fizycznie – a jednak pomimo tej swojej niedostępności,
„elitarności”, jest jednym z symbolów i drogowskazów prawdy i piękności uniwersalnej. Taka
właśnie wydaje mi się rola muzyki „hermetycznej” i doskonałej.
Fuga1 Bacha jest skomplikowana, trudna, dostępna dla niewielu, nieprzydatna dla celów
praktycznych, tak jak przydatna okazała się inna, na pozór również „hermetyczna”, bałamutna
i skomplikowana sprawa – rozbijanie atomowego jądra. A jednak fuga Bacha jest
doskonałością samą w sobie, jest świadectwem prawdy i ładu natury – tak samo jak wirujące
wokół słońca planety czy jak wirujące wokół atomowego jądra elektrony. Czyż mamy ten cud
organizacji dźwięku spychać z powrotem w chaos ludzkiej niewiedzy tylko dlatego,
że chwilowo jest on nam „niepotrzebny”? Nonsens oczywisty.
Na podstawie: Stefan Kisielewski, Muzyka i mózg, Kraków 1973.
Masaż mózgu
Nie ma wątpliwości, że odkąd muzyka zadomowiła się w ludzkich głowach, radzimy sobie
z nią całkiem nieźle. Okazuje się na przykład, że już jako trzy-, czteroletnie dzieci umiemy
w kilka sekund niemal bezbłędnie rozpoznać charakter słuchanego utworu (ponad 90 proc.
trafień w przypadku określenia, czy jest wesoły, czy – smutny). Co ciekawe, małe dzieci
rozumieją emocje w muzyce, jeszcze zanim nauczą się odczytywać mimikę. Najłatwiej idzie
im rozpoznawanie w muzyce smutku. Zarówno w przypadku dzieci, jak i dorosłych nie ma
znaczenia, w jakiej kulturze się wychowywaliśmy – emocje w muzyce postrzegamy właściwie
tak samo.
Wraz z rozwojem rozpoznawanie emocji idzie nam jeszcze lepiej – potwierdzi to każdy,
kto przeszedł koszmar dojrzewania i związane z tym słuchanie wszystkiego, co dołuje
i najlepiej oddaje ból istnienia. Bo jeśli muzyka jest nam po coś, to głównie chyba po to, żeby
oddawać i wzmacniać nasze stany emocjonalne (zresztą siła jej przeżywania nie zależy
od wykształcenia muzycznego ani jego braku). Najciekawsze jednak, że ma także pewną moc
sprawczą, zwłaszcza u ludzi, którzy przeżyli coś, co psychologowie nazywają muzycznym
„doświadczeniem szczytowym”, a co w praktyce sprowadza się do „wielkiego wow”. Ludzie,
którzy po usłyszeniu jakiegoś konkretnego utworu, albumu czy koncertu nie są w stanie
wykrzesać z siebie nic poza zachwyconym: „wow... to było cudowne... wow... nigdy czegoś
takiego nie słyszałem... wow... to było... wow”, stają się po takim doświadczeniu nie tylko
większymi fanami muzyki, ale w ogóle bardziej uwrażliwiają się na sztukę. Badał to jeszcze
pod koniec lat 70. Robert Panzarella, dowodzący, że samoocena takiej osoby wzrasta,
poprawiają się nastrój i relacje z innymi, a nawet zupełnie zmienia się nastawienie
do otaczającej rzeczywistości. Stwierdzenie, że „muzyka potrafi zmienić życie”, nie jest więc
pustym banałem.
Na podstawie: Milena Rachid Chehab, Masaż mózgu, „Focus” 2014, nr 1.
1 Fuga – utwór instrumentalny lub wokalny, w którym poszczególne głosy kolejno podejmują temat według
określonych zasad.