Od samego rana nad miastem kłębiły się granatowe chmury. Meteorolodzy zapowiadali gwałtowną wichurę. Po południu zerwał się przeraźliwie silny wiatr. Drzewa gięły się i niebezpiecznie trzeszczały. Z dachów zrywały się dachówki i blaszane rynny. Przechodnie z trudem utrzymywali się na nogach. Rozwścieczone podmuchy przewracały reklamowe stojaki. Gdzieniegdzie łamały się grube konary starych kasztanowców. Deszcz chłostał szyby niczym drobne kamyki. Ludzie pospiesznie chronili się w bramach kamienic. Dopiero wieczorem żywioł zaczął powoli słabnąć. Nazajutrz mieszkańcy uprzątali połamane gałęzie z chodników.
Rodzic lub aplikacja czyta zdanie, dziecko zapisuje je w zeszycie, potem porównuje z wzorem powyżej. Podświetlone wyrazy to miejsca, w których uczniowie najczęściej się mylą. Po dyktandzie warto zrobić w aplikacji „Powtórkę błędów” — zbiera słowa, w których dziecko się pomyliło.